Znowu się nie wyrobiłam z postanowieniami. Ale postanowiłam je spisać, bo dobrze mi to robi na motywację:
1) Bieganie: przebiec łącznie 1000 km. Na 5 km zejść z czasem poniżej 26 minut. Może nawet 25? 10 km chciałabym pokonać w mniej niż 55 minut. I przebiec półmaraton poniżej 2 godzin
2) Żonglerka tradycyjna: nauczyć się odwróconej kaskady, i może mills mess trzema piłkami. Spróbować żonglerki maczugami albo/i obręczami
3) Żonglerka kontaktowa: nauczyć się spirali i toczeń po ciele. Spróbować żonglerki akrylem
4) Akrobatyka: zrobić ten szpagat nareszcie! rozciągnąć się tyle ile się da
5) Pójść w góry
6) Pojechać na chociaż jedną wyprawę rowerową bo ostatnia była w 2011(!!!)
czwartek, 15 stycznia 2015
wtorek, 18 listopada 2014
Postanowiono - wykonano :D
4 stycznia napisałam:
"Za 3 miesiące chciałabym:
"Za 3 miesiące chciałabym:
Dać radę biec pół godziny bez przerwy (jeszcze nie wiem
jak konkretnie tego dopiąć. Na razie nie zdecydowałam się na żaden plan
biegowy, będę improwizować, szczegóły wyjdą w praniu)
Ważyć 61kg
Mieć 78cm w talii
Za pół roku chciałabym:
Przebiec 5 km w mniej niż pół godziny (i przy tym nie umrzeć ;))
Ważyć 59kg
Mieć 76cm w talii
Za 9 miesięcy chciałabym:
Przebiec 10 km
Ważyć 57kg
Mieć 74cm w talii
Za rok chciałabym:
Przebiec 10 km w mniej niż godzinę (jest 57:29)
Wystartować w biegu na 5 albo 10 km
Mieć płaski brzuch
Ważyć 55kg
Mieć 72cm w talii (jest 70cm), BMI 20, WHR: 0,7 a zawartość tłuszczu 22-23% (jest około 16%)
W ciągu tego roku chciałabym łącznie przebiec 400 km (jest już prawie 500) i wybrać się na chociaż jedną długą wycieczkę rowerową z gminobranem :)
Chciałabym się bardziej racjonalnie odżywiać
I założyć warzywnik.
Regularnie się kremować bo nigdy o tym nie pamiętam.
Może kupić karnet na basen?
Korzystać z twistera i steppera.
Wyhodować sobie seksowny tyłek w miejsce tego przeoranego rozstępami flaczka, którym teraz dysponuję.
Starać się mieć ładne paznokcie.
Dużo optymizmu, cierpliwości i pogody ducha."
Na zielono to, co udało się osiągnąć :D
Na zielono to, co udało się osiągnąć :D
Teraz do końca roku mogę odpoczywać ;)
Albo, lepiej, obmyślać jakieś dobre cele na przyszły rok :)
Albo, lepiej, obmyślać jakieś dobre cele na przyszły rok :)
czwartek, 16 października 2014
Hurra!
Zrobiłam to! Nie wierzyli, że się uda ale co oni tam wiedzą. Z okazji 33 urodzin przebiegłam 33km ze średnim tempem 6,45 min/km. Wolno, dostojnie ale skutecznie :)
wtorek, 30 września 2014
Znowu wiele wody upłynęło.
29.06 pobiegłam w Irena Run, gdzie zaliczyłam spektakularną hipoglikemię i uzyskałam czas 29'06".
Od tego czasu biegam niewiele, przeważnie z wózkiem. Nie zrobiłam wielkich postępów. Tyle, że daję radę swobodnie rozmawiać biegnąc 7min/km z Pyzą i bez problemu pokonuję w ten sposób 10km. Ani razu nie udało mi się przekroczyć dystansu 70km w ciągu miesiąca, bardziej z przyczyn niezależnych niż z braku chęci. Obrosłam za to w buty biegowe. Mam już żelazka - Mizuno Wave Fortis 5, Merrell pace glove a ostatnio wzbogaciłam się w używane Nike Free Haven 3.0, chyba moje ulubione, ale jeszcze nie wiem bo mają twarde języki.
Chciałabym przebiec Bieg Niepodległości w 55 minut - ambitny cel a trening niezbyt sumienny, więc chyba nic z tego nie będzie, ale przynajmniej spróbuję.
Jeszcze ponad miesiąc. Niech mnie ktoś kopnie w tyłek albo o 5 zerwie ze mnie kołdrę i wciśnie buty na nogi, a może się uda?
29.06 pobiegłam w Irena Run, gdzie zaliczyłam spektakularną hipoglikemię i uzyskałam czas 29'06".
Od tego czasu biegam niewiele, przeważnie z wózkiem. Nie zrobiłam wielkich postępów. Tyle, że daję radę swobodnie rozmawiać biegnąc 7min/km z Pyzą i bez problemu pokonuję w ten sposób 10km. Ani razu nie udało mi się przekroczyć dystansu 70km w ciągu miesiąca, bardziej z przyczyn niezależnych niż z braku chęci. Obrosłam za to w buty biegowe. Mam już żelazka - Mizuno Wave Fortis 5, Merrell pace glove a ostatnio wzbogaciłam się w używane Nike Free Haven 3.0, chyba moje ulubione, ale jeszcze nie wiem bo mają twarde języki.
Chciałabym przebiec Bieg Niepodległości w 55 minut - ambitny cel a trening niezbyt sumienny, więc chyba nic z tego nie będzie, ale przynajmniej spróbuję.
Jeszcze ponad miesiąc. Niech mnie ktoś kopnie w tyłek albo o 5 zerwie ze mnie kołdrę i wciśnie buty na nogi, a może się uda?
piątek, 20 czerwca 2014
Nie było źle :)
Łatwo też nie było. Była zadyszka i czerwone placki. Ale dopiełam swego: pękło pół godziny na piątkę. Niecałe 6 miesięcy po porodzie i około 5 po biegowym debiucie, w VIII Biegu Ursynowa pokonałam dystans 5km w czasie
...werble...
28:48!
Jest nowa życiówka :).
Zdjęć z biegu nie wrzucam bo jak Zatopek - nie jestem aż tak utalentowana by jednocześnie biegać i wyglądać. Po wszystkim prezentowałam się następująco:
...werble...
28:48!
Jest nowa życiówka :).
Zdjęć z biegu nie wrzucam bo jak Zatopek - nie jestem aż tak utalentowana by jednocześnie biegać i wyglądać. Po wszystkim prezentowałam się następująco:
czwartek, 29 maja 2014
Oj, będzie wstyd!
Nie było czasu, przyrzekam. Zjadało go pisanie pracy dyplomowej, której nikt nigdy nie będzie chciał czytać, a resztki wciągało nosem bieganie. A działo się to i owo.
Na pierwszy Bieg Pruszkowa nie udało mi się zapisać - dziadki leśne, czego im nie wybaczę, zamknęły listy startowe 3 dni przed obiecywanym terminem. Na fali rozczarowania postanowiłam się jak najszybciej zapisać na jakiś kameralny bieg dzielnicowy. Bieg Ursynowa wydawał się w sam raz. Nie namyślając się wiele żeby i tym razem mnie nie ubiegli, podałam dane, uiściłam opłatę a potem rozsiadłam się wygodnie żeby sobie trochę o nim poczytać. Moja początkowa satysfakcja z zaklepanego miejca sczezła do cna kiedy na stronie głównej zobaczyłam hasło promocyjne:
Oj, będzie wstyd!
Próbowałam pocieszyć się googlając za blogami zeszłorocznych uczestników. Wielkiej ulgi mi to nie przyniosło. Cyborgi jedne! Jak można przebiec 5 km w 17 minut jak się pytam? Jeden odszczepieniec byłby do zniesienia ale żeby prawie każdy kończył poniżej 20 minut?
Niedobrze!
Tak więc 14 czerwca o godzinie 12:00 wystartuję w Biegu Ursynowa pod numerem startowym 1203. Planuję prześcignąć radiowóz i karetkę zamykające stawkę. I gdyby dało radę chociaż jedną osobę! Może ktoś jeszcze zapisał się przez pomyłkę? Hę?
Ale przecież nie rozpocznę kariery biegowej od DNFa*, prawda?
*DNF - Did Not Finish
Na pierwszy Bieg Pruszkowa nie udało mi się zapisać - dziadki leśne, czego im nie wybaczę, zamknęły listy startowe 3 dni przed obiecywanym terminem. Na fali rozczarowania postanowiłam się jak najszybciej zapisać na jakiś kameralny bieg dzielnicowy. Bieg Ursynowa wydawał się w sam raz. Nie namyślając się wiele żeby i tym razem mnie nie ubiegli, podałam dane, uiściłam opłatę a potem rozsiadłam się wygodnie żeby sobie trochę o nim poczytać. Moja początkowa satysfakcja z zaklepanego miejca sczezła do cna kiedy na stronie głównej zobaczyłam hasło promocyjne:
Bieg Ursynowa - Otwarte Mistrzostwa Polski w Biegu na 5kmNiedobrze...
pod auspicjami Polskiego Związku Lekkiej AtletykiNiedobrze!
14 czerwca o godz. 12.00 najszybszą w Warszawie trasą na 5 km pobiegnie 2,5 tys. biegaczy i biegaczek.Bardzo niedobrze!
Oj, będzie wstyd!
Próbowałam pocieszyć się googlając za blogami zeszłorocznych uczestników. Wielkiej ulgi mi to nie przyniosło. Cyborgi jedne! Jak można przebiec 5 km w 17 minut jak się pytam? Jeden odszczepieniec byłby do zniesienia ale żeby prawie każdy kończył poniżej 20 minut?
Niedobrze!
Tak więc 14 czerwca o godzinie 12:00 wystartuję w Biegu Ursynowa pod numerem startowym 1203. Planuję prześcignąć radiowóz i karetkę zamykające stawkę. I gdyby dało radę chociaż jedną osobę! Może ktoś jeszcze zapisał się przez pomyłkę? Hę?
Ale przecież nie rozpocznę kariery biegowej od DNFa*, prawda?
*DNF - Did Not Finish
środa, 7 maja 2014
Wałki, wałki, interwałki
Prawda jest taka, że mąż wszedł mi na ambicję. "Powinnaś dać radę" stwierdził patrząc z ukosa. Jak powinnam to chyba dam? Chyba? No, ale jeśli nie spróbuję to się nie dowiem. Mniej więcej w ten sposób zapadła decyzja podjęcia próby złamania godziny na 10 km. Znalazł się stosowny bieg i szybko wdrożyłam intensywny plan treningowy. Szybko bo czas nagli. Został niecały miesiąc a ja nadal w lesie. A dokładniej na takim etapie, że bym z tego lasu nie wychodziła tylko zagrzebała się w ściółce i przespała chociaż parę godzin. Zamiast tego dzisiaj znowu interwały - narzędzie szatana.
No ale jak się powiedziało A... to potem trzeba biegać po nocy w przepoconych gatkach, trudna rada ;).
No ale jak się powiedziało A... to potem trzeba biegać po nocy w przepoconych gatkach, trudna rada ;).
Subskrybuj:
Posty (Atom)

